Świątynie Bagan o wschodzie słońca, Mjanma

"Kiedy raz Cię Wschód zawoła, na nic później cały świat"

Etykieta

Instagram

Pożegnanie w Hanoi

Kolebka narodu wietnamskiego, stolica kraju, perła dawnych francuskich Indochin, szalony ruch drogowy, zatłoczone uliczki i niesamowity street food - jednym słowem Hanoi! W tym mieście spotka się wszystko za co się kocha Wietnam, albo wszystko za co się go nieznosi. Nie mogliśmy więc wymarzyć sobie lepszego pożegnania z tym krajem! Zwiedzając zapuszczaliśmy się w obsukrne zakamarki i pod dachy starodawnych świątyń, przeżywaliśmy zachwyty i rozczarownia, a przede wszystkim jedliśmy i piliśmy lokalne rarytasy. Oj Hanoi, Hanoi... już tęsknimy :* Z wpisu dowiecie się co warto zobaczyć i zjeść w stolicy, jak historia odbiła się na wyglądzie miasta i dlaczego gdzieniegdzie łypią na przechodniów złote żółwie...

Pocztówka z Ninh Binh

Gdy zamykamy oczy i myślimy o Ninh Binh wszystko staje się zielone. Prowinacja ta należy do najbardziej malowniczych w całym kraju i od razu zdradzimy, że zasłużenie. Znaleźliśmy tu wszystko co uwielbiamy: spektakularne widoki, zabytki, sielskie wsie, pola ryżowe, góry, wodę, baśniowy klimat... Czego chcieć więcej? Hm...może trochę czystości, paru przekąsek i spokoju, ale widocznie nie można mieć wszystkiego... W Ninh Binh nacieszyliśmy oczy, ale wynieśliśmy też parę cennych lekcji - ku przestrodze dla innych podróżnych!

W świetle lampionów Hoi An

Hoi An - najbardziej turystyczne miejsce w Wietnamie. Walą tu tłumy z całego kraju i świata, a w mediach społecznościowych można znaleźć tysiące zdjęć tych samych, oklepanych stoisk z lampionami (spokojnie, my też takie mamy). Z reguły obawiamy się takich sztampowych atrakcji, albo nawet je omijamy, ale w przypadku Hoi An czuliśmy podekscytowanie - przecież coś musi być na rzeczy, skoro Hoi An uważane jest za najpiękniejsze miasto Wietnamu i jedno z najbardziej polecanych miejsc w całej Azji. Intuicja nas nie zawiodła (przewodniki i internetowe recenzje też) - miasto urzekło nas swoją magiczną atmosferą! Hoi An jest też dobrą bazą wypadową do pobliskiego My Son - starożytnych ruin królestwa Czampy, które przy okazji odwiedziliśmy… tylko czy było warto?

Spotkajmy się w Mui Ne

,,Siema! Jesteśmy nad morzem w Mui Ne! Jest dużo turystów, to fakt, ale jest całkiem spoko!" Dostaliśmy taką wiadomość od obcych ludzi, gdy byliśmy po raz drugi w Sajgonie - 220 kilometrów od Mui Ne. Czy w Warszawie wsiedlibyście w pociąg tylko dlatego, że ktoś kogo nigdy na oczy nie widzieliście, namówiłby Was na wspólne piwo np. w Gdańsku? No właśnie. Ale życie w podróży rządzi się innymi prawami i we wszystkim dostrzega szansę na przygodę! Miały być góry, ale w sumie…może morze? Subiektywna relacja o tym za co pokochaliśmy ruski kurort Mui Ne, połączona z obiektywnymi faktami dlaczego nie warto tam jechać ;) Dedykujemy ten wpis sprawcom całego zamieszania - Lucynie i Marcinowi :*