Etykieta
Wietnam
Pożegnanie w Hanoi
Kolebka narodu wietnamskiego, stolica kraju, perła dawnych francuskich Indochin, szalony ruch drogowy, zatłoczone uliczki i niesamowity street food - jednym słowem Hanoi! W tym mieście spotka się wszystko za co się kocha Wietnam, albo wszystko za co się go nieznosi. Nie mogliśmy więc wymarzyć sobie lepszego pożegnania z tym krajem! Zwiedzając zapuszczaliśmy się w obsukrne zakamarki i pod dachy starodawnych świątyń, przeżywaliśmy zachwyty i rozczarownia, a przede wszystkim jedliśmy i piliśmy lokalne rarytasy. Oj Hanoi, Hanoi... już tęsknimy :* Z wpisu dowiecie się co warto zobaczyć i zjeść w stolicy, jak historia odbiła się na wyglądzie miasta i dlaczego gdzieniegdzie łypią na przechodniów złote żółwie...
Śladami wojny w Wietnamie
Będąc w Wietnamie aż trudno uwierzyć, że nie tak dawno temu toczył się tu jeden z najkrwawszych konfliktów XX wieku. Jednocześnie ciężko o tym zapomnieć, zwłaszcza jeśli ktoś wychował się na amerykańskich filmach wojennych. Mijane krajobrazy oraz mieszkańcy ubrani w wojskowe kurtki czy noszący kapelutki non la, automatycznie przywodzą na myśl sceny z Good Morning Vietnam!, Czas Apokalipsy, Full Metal Jacket czy choćby z Rambo. Wojna wietnamska odcisnęła więc swoje piętno nie tylko na kraju, gdzie do dzisiaj widoczne są jej ślady, ale i na zbiorowej wyobraźni, co odczuwaliśmy coraz bardziej z każdym przebytym kilometrem. Stąd pomysł na łączoną relację z kilku miejsc, które poszerzyły naszą wiedzę i wrażliwość na temat konfliktu. Znajdziecie tu też masę inforamcji praktycznych!
Zatoka Ha Long
Nasz przedostatni przystanek w Wietnamie - zatoka Ha Long. Kto się może oprzeć widokom tysięcy skał wystających z wody o nierealnym zielonym kolorze? My daliśmy się oczarować, a żeby uniknąć tłumów i bandyckich cen, wybraliśmy się na rejs z pobliskiej wyspy Cat Ba, która też zachwyca swoją naturą i leniwą, letnią atmosferą typową dla wakacyjnych kurortów. A żeby było jeszcze lepiej, to nie byliśmy tam sami... Odkrywaliśmy wyspę razem z Lucyną i Marcinem! Jak ekipa jest w komplecie, to nie straszne nam były nawet... wietnamskie smoki. Dzielimy się paroma wskazówkami jak tanio ogarnąć sobie wycieczkę, czego się spodziewać na miejscu (lepiej być pozytywnie zaskoczonym niż rozczarowanym!) i jak zająć najlepsze miejsca na pokładzie.
Pętla Ha Giang
Północ Wietnamu zdobyta! Ha Giang jest górską prowincją, ostatnim przyczółkiem Wietnamu przed granicą z Chinami. Najdalszy zakątek kraju skusił nas obietnicą przygody na motorowym szlaku, gdzie wiatr rozwiewa włosy, a adrenalina pulsuje w żyłach. Legendarna trasa dookoła prowincji prowadzi przez strome serpentyny, wąskie ścieżki, rozklekotane mostki i zapadłe wsie. A wszystko to na tle najbardziej spektakularnych krajobrazów jakie widzieliśmy w życiu… W tym parę słów o tym jak się przygotować do pętli, kiedy najlepiej wyruszyć i na co zwrócić uwagę na trasie.
Pocztówka z Ninh Binh
Gdy zamykamy oczy i myślimy o Ninh Binh wszystko staje się zielone. Prowinacja ta należy do najbardziej malowniczych w całym kraju i od razu zdradzimy, że zasłużenie. Znaleźliśmy tu wszystko co uwielbiamy: spektakularne widoki, zabytki, sielskie wsie, pola ryżowe, góry, wodę, baśniowy klimat... Czego chcieć więcej? Hm...może trochę czystości, paru przekąsek i spokoju, ale widocznie nie można mieć wszystkiego... W Ninh Binh nacieszyliśmy oczy, ale wynieśliśmy też parę cennych lekcji - ku przestrodze dla innych podróżnych!
Jaskiniowy raj Phong Nha
Park Narodowy Phong Nha - miejsce, gdzie z łatwością można wyobrazić sobie jak wyglądał prehistoryczny świat. Każdy znajdzie tu coś dla siebie - zarówno miłośnicy spokojnego obcowania z naturą, jak i Ci co lubią poczuć trochę adrenaliny. Przyjechaliśmy tu dla trekkingu, a dostaliśmy o wiele więcej! Przeżyliśmy tam skrajne emocje - od zachwytu po rozpacz, ale dzięki temu wizyta w parku stała się najlepszym doświadczeniem w naszej dotychczasowej podróży. Phong Nha na zawsze zapisze się w naszej pamięci… z resztą w nogach i plecach też. Zdradzamy jak przetrwać 2 dni w dżungli, jak wygląda trekking do słynnej Pygmy Cave, które jaskinie powaliły nas na kolana i dlaczego warto nosić legginsy?
Cesarskie Miasto Hue
Chciałoby się powiedzieć hue, hue, hue... ale prawda jest taka, że Hue należy traktować poważnie! Niby miasto jak każde inne, a okazało się, że oprócz zabytków ma ukrytych parę asów w rękawie - Hue to nie tylko Cytadela i grobowce cesarzy. Pochowane jest tam znacznie więcej... Opowiadamy co nas urzekło w mieście królów, dokąd może zaprowadzić ludzka pycha i dlaczego chcielibyśmy zostać w Hue trochę dłużej. Nasza relacja może stanowić podpowiedź jak spędzić w Hue półtora dnia, ale z ręką na sercu polecamy zarezerwować sobie więcej czasu!
W świetle lampionów Hoi An
Hoi An - najbardziej turystyczne miejsce w Wietnamie. Walą tu tłumy z całego kraju i świata, a w mediach społecznościowych można znaleźć tysiące zdjęć tych samych, oklepanych stoisk z lampionami (spokojnie, my też takie mamy). Z reguły obawiamy się takich sztampowych atrakcji, albo nawet je omijamy, ale w przypadku Hoi An czuliśmy podekscytowanie - przecież coś musi być na rzeczy, skoro Hoi An uważane jest za najpiękniejsze miasto Wietnamu i jedno z najbardziej polecanych miejsc w całej Azji. Intuicja nas nie zawiodła (przewodniki i internetowe recenzje też) - miasto urzekło nas swoją magiczną atmosferą! Hoi An jest też dobrą bazą wypadową do pobliskiego My Son - starożytnych ruin królestwa Czampy, które przy okazji odwiedziliśmy… tylko czy było warto?
Da Lat miastem zakochanych…
... pytanie w czym? Dawne sanatorium dla francuskich snobów i siedziba ostatniego cesarza Wietnamu, dziś jest ulubioną destynacją wietnamskich nowożeńców. Górska prowincja uwodzi nie tylko rześkim powietrzem, ale i malowniczymi plantacjami kawy i truskawek. Czy region słynący z pięknych krajobrazów i łagodnego klimatu zasłużył na swoją sławę? Z naszej opowieści dowiecie się co mają wspólnego łabędzie, złoty Indianin i huśtawki. Zdradzamy też co warto zobaczyć i spróbować w Da Lat i dlaczego nidgy nie zrozumiemy Azjatów...
Spotkajmy się w Mui Ne
,,Siema! Jesteśmy nad morzem w Mui Ne! Jest dużo turystów, to fakt, ale jest całkiem spoko!" Dostaliśmy taką wiadomość od obcych ludzi, gdy byliśmy po raz drugi w Sajgonie - 220 kilometrów od Mui Ne. Czy w Warszawie wsiedlibyście w pociąg tylko dlatego, że ktoś kogo nigdy na oczy nie widzieliście, namówiłby Was na wspólne piwo np. w Gdańsku? No właśnie. Ale życie w podróży rządzi się innymi prawami i we wszystkim dostrzega szansę na przygodę! Miały być góry, ale w sumie…może morze? Subiektywna relacja o tym za co pokochaliśmy ruski kurort Mui Ne, połączona z obiektywnymi faktami dlaczego nie warto tam jechać ;) Dedykujemy ten wpis sprawcom całego zamieszania - Lucynie i Marcinowi :*