Etykieta
Indonezja
Komodo – wyspa smoków
Groźne smoki czy przerośnięte jaszczurki kanapowe - niezależnie od punktu widzenia, Park Narodowy Komodo po prostu trzeba zobaczyć! Mnogość atrakcji w okolicy o jakiej słyszeliśmy, skłoniła nas do zarezerwowania aż tygodniowego pobytu na Flores, czego niestety już drugiego dnia zaczęliśmy żałować... Po raz kolejny zderzyliśmy się z indonezyjską mafią, aż pod nosem zaczęliśmy powtarzać parafrazę słynnych słów Piłsudskiego: kraj taki piękny, tylko ludzie k****... Podpowiadamy więc czego się wystrzegać i na co zwracać uwagę planując trip po Parku Komodo.
Droga do Bromo
Nie była łatwa, prosta i przyjemna... Prowadziła przez wyschnięte bezdroża Jawy, obskurne warungi i sekretne ścieżki w ciemności. Stawialiśmy czoła cwaniackim przewoźnikom, nachalnym sprzedawcom i brakowi klimatyzacji. Walczyliśmy z chciwością Indonezyjczyków, mafią i własnymi słabościami, niczym w dobrym filmie sensacyjnym by na końcu przybić sobie radosną piątkę. Może znowu daliśmy się parę razy sfrajerzyć, ale tym razem i nam udało się oszukać system, a tych widoków nikt nam nie zabierze - dziękujemy Bromo!
Karimunjawa – nieznany ląd
Przyznamy, że kiedy pierwszy raz zobaczyliśmy zdjęcia z Karimunjawy pomyśleliśmy sobie - taaa, na pewno. Na pewno woda ma taaaki tuuurkusowy kolor...yhm..chyba Ty. Po czym okazało się, że ma jeszcze piękniejszy. Wybrzeże Karimunjawy to photoshop w płynie, a jej spokojna małoturystyczna atmosfera to ukojenie dla duszy z(o)błąkanych wędrowców. Spędziliśmy tam tylko 3 dni, a już wiemy, że będzie nam się śniała jeszcze długo. Podpowiadamy też jak się na nią dostać, bo to wcale nie takie łatwe.
Unexpected Jogja
Pierwsze spotkanie z prawdziwą Azją, odartą z cełej turystycznej fasady, którą widzieliśmy przez Bali. Czasem pierwsza randka bywa nieudana, ale jeśli damy komuś szasnę okazuje się, że może coś z tego będzie - i tak po tygodniowym, stopniowym zapoznawaniu się Yogją udało nam się odkryć nieco więcej uroków tego kulturalnego centrum Jawy.
Jak być frajerem
7 wtop w 7 dni? Udowodniliśmy, że to możliwe... Potraktujcie ten wpis jako spowiedź i przestrogę - łatwiej uczyć się na cudzych błędach, a my (mimo starannego przygotowania) popełniliśmy kilka podstawowych. Omawiamy więc parę kwestii organizacyjnych w świetle wydarzeń pierwszych dni na Bali. Droga do stania się pełnej krwi podróżnikiem bywa kręta i wyboista, więc pewnie nie jedno nas jeszcze zaskoczy - na razie najbardziej zaskoczeni jesteśmy własną głupotą.